W ciągu ostatnich lat wiele polskich muzeów proponowało wystawy koncentrujące się na sztuce kobiet. Co prawda nie były to pierwsze ujęcia tej problematyki w historii polskiego wystawiennictwa – już w 1991 roku Agnieszka Morawińska jako kuratorka przygotowała wystawę „Artystki polskie” w Muzeum Narodowym w Warszawie – jednak podjęcie jej przez tak wiele polskich instytucji w tak krótkim czasie zasługuje na uwagę.
Kwestia kobieca jako centralny problem badawczy był podejmowany ostatnio na wystawach „Co babie do pędzla?!” (Lublin), „Kierunek Paryż. Polskie artystki z pracowni Bourdelle’a” (Warszawa) i chyba najbardziej spektakularnie na trwającej obecnie „Kwestii kobiecej 1550–2025” (Warszawa).
Sądząc po sukcesie tych wydarzeń, mogłoby się wydawać, że obserwujemy pozytywną zmianę w zakresie marginalizacji roli kobiet w świecie sztuki.
Z wielu stron słychać jednak głosy krytyczne wobec tego zjawiska. Wiele z ostatnich wydarzeń koncentrowało się na garstce historycznych „wielkich artystek”, które dołączyły do kanonu już jakiś czas temu – mowa tu chociażby i Oldze Boznańskiej, Zofii Stryjeńskiej, Tamarze Łempickiej czy Magdalenie Abakanowicz.
Jak zwróciła uwagę Emilia Dłużewska w artykule dla „Gazety Wyborczej”, uwaga instytucji koncentruje się przede wszystkim na artystkach nieżyjących, podczas gdy sytuacja tych obecnie tworzących mogłaby być zdecydowanie lepsza.
Wskazują na to dane. Według statystyk serwisu ArtFacts ogólny udział artystek w wystawach w polskich galeriach oraz muzeach jest kilkukrotnie niższy niż udział artystów.
We wrocławskich instytucjach udział artystek wynosi 40%, w warszawskich – 38%, w łódzkich – również 38%, a w krakowskich – 33%.
Dane z raportu Fundacji Katarzyny Kozyry „Marne szanse… SPRAWDZAM!” z 2025 roku wykazały natomiast dysproporcje pomiędzy liczbą kobiet studiujących na uczelniach plastycznych a np. liczbą kobiet zajmujących tam stanowiska profesorskie.
Podczas gdy aż 80% studiujących tam osób to kobiety, wśród osób kończących studia doktoranckie było ich jedynie 44%, a w kadrze profesorskiej – 20%. W obliczu tych danych nasuwają się pytania nie tylko o sprawczość, lecz również długoterminową trwałość obecnego trendu eksponowanie sztuki kobiecej.