Artbidy.com
×

Mr. Barr

Added 2019-09-04 in by Aleksandra Pietrzak

„Głównym celem Muzeum jest pomoc ludziom w cieszeniu się, zrozumieniu i wykorzystaniu sztuki naszych czasów”[1]. Schemat Alfreda H. Barra Jr. zna, a przynajmniej kojarzy, znaczna część osób na świecie. Na pierwszy rzut oka widać plątaninę strzałek, zawiłych nazw, dat. Jednak im uważniej się przyglądamy tym wyraźniej dostrzegamy istotne elementy, znane hasła. Można powiedzieć, że są to swego rodzaju puzzle, dzięki którym zrozumiemy w efekcie finalnym – naszym obrazie – sztukę XX wieku. Ale czy na pewno?

Plakat oraz okładka katalogu wystawy "Cubism and Abstract Art" w MoMA w 1936 roku (źródło: www.pinterest.com)

Mapa myśli Barra powstała na potrzeby wystawy „Cubism and Abstract Art” z 1936 roku i tak naprawdę do dziś budzi pewne kontrowersje. Kim właściwie był Mr. Barr[1]?

Nieśmiały uczony, natchniony showman o reputacji trudnego człowieka. Bywał wyjątkowo krytyczny, kiedy coś nie szło po jego myśli. Wielu nazywa go „papieżem nowoczesności”, a jego pałacem było muzeum. Był amerykańskim historykiem sztuki i pierwszym dyrektorem Museum of Modern Art (MoMA) w Nowym Yorku. Przyszło mu żyć i pracować w niezwykle dynamicznym okresie XX wieku. Wykorzystał modernizm, aby usankcjonować sztukę nowoczesną. Wierzył w estetykę opartą na nieodłącznych cechach dzieła sztuki, materiałach oraz technikach potrzebnych do ich wytworzenia – prawdziwie formalistyczne podejście. Pomogły mu w tym liczne podróże po Europie, podczas których poznał najznamienitszych przedstawicieli awangardy. Wszystko to pomogło wynieść na piedestał jedno z ówcześnie najbardziej znanych muzeów na świecie.

Muzeum otwarto 9 listopada 1929 roku z inicjatywy oraz fundacji trzech wyjątkowych kobiet: Abby Rockefeller, Lillie Bliss i Mary Sullivan. Na pierwszej wystawie zaprezentowano dzieła sztuki europejskiej: van Gogh’a, Gauguin’a, Cézanne’a i był to prawdziwy strzał w dziesiątkę. W ciągu pięciu tygodni ekspozycję odwiedziło ponad 50 000 osób. W tym samym roku poznał swoją przyszłą żonę - Margaret Scolari.  Mimo wszystko jego droga nie była łatwa. Wielokrotnie oskarżano go za zbytnie skłanianie się ku awangardzie, a niekiedy za zbyt małe. Często zarzucono Barrowi, że faworyzuje abstrakcje, a odrzuca sztukę figuratywną i odwrotnie. Nigdy go to jednak nie zniechęciło, aby trwać przy swoim zadaniu za co cenili go współpracownicy.

Patrzył na sztukę kompleksowo, interesowały go wszystkie dziedziny. Chciał pokazać nowojorskiemu światkowi to, co najlepsze w nowoczesnej architekturze, plakatach, krzesłach, filmach i zaatakować samozadowolenie, z jakim nasi odnoszący sukcesy projektanci rozważali swoje „modernistyczne” drapacze chmur i lodówki, akademiki gotyckie, pompatyczne superfilmy, banalne billboardy i cyniczną promocję o „sztucznym starzeniu się”[1]. Tym samym w 1935 roku nowe dziedziny wpisały się w program muzeum.

Jedną z jego najbardziej pionierskich wystaw była ta, która miała miejsce w 1936 roku dotycząca kubizmu i sztuki abstrakcyjnej. Kubizm stał się pierwszym bodźcem do opowiedzenia historii napisanej przez Barra. Potwierdza to jego słynny schemat. Był to łącznik pomiędzy XIX-wieczną sztuką a najnowszymi tendencjami. Dzięki staraniom Barra muzeum stworzyło wspaniałą kolekcję dzieł Picassa, której sercem są „Les Demoiselles d’Avignon” (1907) – obraz symbolizujący narodziny kubizmu.

Anson Conger Goodyear i Nelson A. Rockefeller przed "Les Demoiselles d'Avignon" Pabla Picasso, New York, 1939 (źródło: sothebys.com)

Ekspozycja ta ilustrowała genealogię sztuki współczesnej od Cézann’a i Gauguina, po Bauhaus i pozostałe nowoczesne nurty i tendencje. Tak powstała słynna mapa, nad którą Alfred H. Barr pracował ponad dekadę zanim została uwzględniona w katalogu wystawy (i stała się też jego okładką). Celem ekspozycji było uporządkowanie zebranego materiału w jak najbardziej praktyczny i przystępny sposób. Jak wspomniałam wcześniej, pokazano głównie zdobycze europejskiej, jednak nie zabrakło kilku amerykańskich twórców, którzy – zdaniem historyka sztuki - wnieśli istotny wkład w sztukę abstrakcyjna.

Można tutaj wymienić naprawdę wielkie nazwiska, o których młodzi adepci sztuki i nie tylko, uczą się oraz czytają: Alexander Archipenko, Hans Arp, Umberto Boccioni, Constantin Brancusi, Alexander Calder, Paul Cezanne, Giorgio de Chirico, Theo van Doesburg, Marcel Duchamp, Max Ernst, Naum Gabo, Alberto Giacometti, Paul Gauguin, Juan Gris, Wassily Kandinsky, Paul Klee, Le Corbusier, Fernand Leger, El Lissitzky, Kazimierz Malewicz, Henri Matisse, Piet Mondrian, Henry Moore, Francis Picabia, Pablo Picasso, Gino Severini oraz wielu innych. Myślę, że każdy kurator tworzący wystawę chętnie zacierałby ręce na myśl, iż idzie mu pracować z takimi dziełami. Wszystkie one wpisały się w historię krajów czy świata w ogóle. Kurator wiedział, że ma dobry gust, dlatego kolekcja muzeum jest także jego prywatną.

Kwestia sztuki abstrakcyjnej od zawsze budziła spory, także wśród artystów. Niektórzy, jak Matisse czy H. Kahnweiler, twierdzili że nie jest ona zgodna z naszym zachodnim duchem i nie dociera ona do piękna, brak w niej akcji, jednak inni byli na nią otwarci widząc pełną wolność twórczą wyzwoloną od świata gustów i konsumpcji. Ciekawe stanowisko podniósł Picasso, który uważał, że tak naprawdę sztuki abstrakcyjnej nie ma, gdyż idea przedmiotu zostanie w ludziach na zawsze. Nie ma obrazu bez figur nawet jeśli jest to tylko kwadrat czy koło, bo to są symbole tylko być może dalsze od naszych wzruszeń, a jeszcze Theo van Doesburg uważał, że nic nie jest bardziej dosłowne niż linia, kolor i płaszczyzna.

Fragment wystawy "Cubism and Abstract Art" 1936 w MoMA (źródło: www.moma.org)

W połowie lat 30. XX wieku ten spór już nieco osłabł. „Sztuka abstrakcyjna dziś nie potrzebuje obrony. Stała się jednym z wielu sposobów malowania, rzeźbienia lub modelowania. Jednak nie jest to jeszcze rodzaj sztuki, którą ludzie lubią bez odrobiny nauki i poświęcenia uprzedzeń. Opiera się na założeniu, że na dzieło sztuki, na przykład obraz, warto przede wszystkim spojrzeć, ponieważ przedstawia kompozycję lub organizację koloru, linii, światła i cienia. Podobieństwo do przedmiotów naturalnych, choć niekoniecznie!”[1] – napisał we wstępie do katalogu wystawy. Barr tworząc wystawę nie wiedział, że to lata 60. będą złotym okresem dla sztuki abstrakcyjnej, ale do pewnego stopnia zbudował jej grunt trzydzieści lat wcześniej.

Od prawej: Alfred H. Barr Jr., Picasso, Jacqueline Roque i Margaret Scolari przed domem Picassa, 1956 (źródło: www.moma.org)

Słowa są niewystarczające, aby zdefiniować istotę sztuki nowoczesnej. Każda próba dodatkowo komplikuje to zadanie (zresztą podobne problemy napotyka definicja słowa „piękno”). Ale być może to właśnie jest kluczem sukcesu jaki odnosiła i nadal odnosi sztuka abstrakcyjna. Definicja może ją zniszczyć, zaszufladkować, a jej największym atutem jest wolność. Artysta nie jest niczym skrępowany, oddaje się pasji, idei.

Często projekty Barra były niezwykle śmiałe, wręcz szalone. Być może z tego też powodu został odwołany z funkcji dyrektora w 1943 roku, chociaż czynników z pewnością było wiele. Mimo wszystko zaskarbił sobie sympatię pracowników do tego stopnia, że zawsze szukali u niego porady w sprawach muzealnych. Jego przesłaniem było racjonalne podejście do sztuki nowoczesnej, jak mawiał „bez histerii i uprzedzeń”. Był twórcą nie tylko tej, ale wielu innych wystaw, które przyniosły sławę Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. Pomimo bardzo aktywnego trybu życia chorował na Alzheimera.  Zmarł w 1981 roku.

Alfred H. Barr Jr. z żona Margaret Scolari (źródło: www.moma.org)

[1] www.moma.org


[1] www.nytimes.com


[1] Lata życia 1902-81.


[1] www.art-quotes.com